Amerykanie chcą wejść na Kubę. Kiedy dwa lata temu usłyszałam tą informację
ogarnęło mnie przerażenie. Stara Hawana miałaby się zmienić w miasto jak każde
inne z restauracjami Mcdonalds i KFC na każdym rogu? Stare piękne
Cadillaki miałby być zastąpione nowoczesnymi samochodami bez serca? Muszę
zdążyć przed Amerykanami!
| Matanzas, Kuba, listopad 2010 |
Myśl ta
towarzyszyła mi niemal przez cały rok i mimo, iż Amerykanie nie weszli na Kubę,
i jak się później okazało pewnie długo to jeszcze nie nastąpi, ja wiedziałam,
że i tak chcę tam pojechać. Bałam się rozczarowania, bałam się, że nie poczuję
już tam ducha Hemingway’a. Jak się okazuję niesłusznie. Nie dość, że poczułam
ducha Hemingway’a, to i jeszcze Gierka.
Jak to
śpiewał w 1956 roku Janusz Gniatkowski, który co prawda na Kubie nigdy nie był:
“Kuba
- wyspa, jak wulkan gorąca.
Palm
wachlarze rozkłada do słońca,
Słońce
do niej uśmiecha się.
Wiatr
melodię wygrywa Na pnączach,
Hen,
na morze rybakom śle.
Oceanu
gładka toń,
Ptaków
śpiew, kwiatów woń,
To ojczyzna jest ma - Kuba…”
I faktycznie wrażenie słuszne: Kuba jest gorąca,
palmy dorodne, a ludzie… no właśnie jacy są na Kubie ludzie? Kubańczycy są
uśmiechnięci, pogodni i bardzo życzliwi. Niestety to tylko pozory pod tymi uśmiechami
kryje się przerażenie. Strach przed Fidelem Castro chociaż czasami można
odnieść wrażenie, że jest to strach przed tym co się stanie z Kubą jak
zabraknie Fidela. Kubańczycy żyją już
tyle lat pod niewolą Castro, że ich umysły nie są w stanie przyjąć do
wiadomości, że może być lepiej. Ich mózgi zostały zaprogramowane.
| Matanzas, Kuba, listopad 2010 |
Spytani o to czy nie chcą aby socjalizm się wreszcie skończył, odpowiadają, że Castro jest
świetnym przywódcą bo każdy ma „po równo”. Jak się okazuje po równo nic. W sklepach faktycznie są napoje, słodycze,
piwo, ale co z tego skoro jest to towar dla turystów bo Kubańczyka nie stać na nie. Pensja wynosi 15
dolarów miesięcznie czyli 6 puszek kubańskiego piwa.
Jak to
w kraju socjalistycznym, wszystko należy do Państwa, nawet jeśli ktoś ma pomysł
jak zarobić pieniądze to i tak będzie to państwowy biznes a co za tym idzie nie
wykraczający poza 15 dolarów pensji miesięcznie.
Fidel Castro ma swoich
ludzi wszędzie i nic nie ujdzie jego uwadze. Turysta musi uważać na to co mówi i
co robi. Podczas typowych turystycznych
wycieczek po Kubie oprócz kierowcy w autobusie zawsze jest „fotograf“. Wersja
oficjalna brzmi: „Będziemy Państwu robić zdjęcia i kręcić film, potem będą
Państwo mogli zakupić płytę z nagraniami“.
Nie trudno jednak domyślić się kim jest Pan w czarnych okularach pstrykający fotki i
bacznie przysłuchujący się czy przewodnik wystarczająco wychwala gospodarkę
Kuby oraz jego przywódcę. O tym jak bardzo ten kraj jest kontrolowany świadczy
fakt, że Internet jest dostępny tylko i wyłącznie w hotelach, w pomieszczeniach
do tego przeznaczonych. Internet na Kubie
jest w pełni kontrolowany przez
rząd komunistyczny, który ograniczył go tylko do
lokalnych portali. Lepiej jest też zaoszczędzić sobie trudu wysyłania kartek pocztowych.
Kartki wysłane z Kuby nigdy nie dochodzą - znikają gdzieś w
czasoprzestrzeni.
Na szczególną uwagę
zasługują kubańskie książki. Kubańczycy mają niezwykle urozmaiconą literaturę.
W chwilach wolnych mogą poczytać dzieła poświęcone Castro a kiedy im się ten
repertuar znudzi mogą przerzucić się na książki o Che Guevara. Innych książek
nie ma!
| Księgarnia, Hawana, Kuba, listopad 2010 |
Che
Guevara nie daje zresztą o sobie zapomnieć ani na chwilę. Na murach wypisane są
hasła rewolucyjnie a najczęściej słynne „Hasta
la victoria siempre“- Do zwycięstwa aż po kres.
Kiedy jednak zapomnimy
na chwilę o Fidelu i socjaliźmie i damy się ponieść przepięknej starej Hawanie
to poczujemy jej niezwykły klimat: pachnący cygarami, mohito, które możemy
wypić w hotelu „ Ambos Mundos“, gdzie
przez kilka lat mieszkał Hemingway. To właśnie na Kubie napisał swoje najsłynniejsze
dzieło: „Stary Człowiek i Morze“, którego bohaterem był Kubańczyk Santiago.
Kiedy mówimy o
Kubie nie możemy zapomnieć o pięknych starych amerykańskich samochodach, które wyglądają dokładnie tak samo jak w
latach 50-tych. Samochody te są przekazywane z pokolenia na pokolenie,
chociażby z tego względu, że na inne nie mają szans. Co prawda istnieje
możliwość posiadania samochodu importowanego, są to głównie hiszpańskie seaty,
ale po pierwsze należy dostać na nie pozwolenie, a po drugie dla Kubańczyka,
który „zarabia“, jak już wcześniej ustaliliśmy 15 dolarów miesięcznie, zakup
takiego samochodu jest niemożliwy szczególnie, że cena jest dużo zawyżona w
stosunku do rynku europejskiego.
| Hawana, Kuba, listopad 2010 |
Najczęstszym
angielskim słowem z jakim można się na Kubie spotkać to tip. Kuba jest krajemnapiwków, napiwki należą się absolutnie za wszystko, jest to oczywiście jedyna
możliwość dla nich pozyskania
dodatkowych pieniędzy do skromnej pensji. Niestety z czasem staje
się to niezwykle irytujące i empatia zaczyna przemieniać się w złość.
| Hawana, Kuba, listopad 2010 |
| Hawana, Kuba, listopad 2010 |
Jak się
czuje kobieta pocałowana w rękę przez inną kobietę? Nigdy nie sądziłam, że będę
miała okazje przekonać się o tym. To wspomnienie zawsze będzie mi przypominało
piękną młodą Kubankę, pracującą na targu z pamiątkami, która zobaczyła
moje bransoletki zakupione w polskim sklepie za kilkanaście złotych. Dziewczyna
błagała mnie w taki sposób o chociaż jedną, że w końcu oddałam jej wszystkie.
Nigdy nie zapomnę radości, euforii i histerii tej dziewczyny, no i tego, że
dziekując zaczęła mnie całować po rękach. Jedyne co mogłam zrobić w takiej
sytuacji to przytulić ją i dziękować w duchu Bogu, że socjalizm jest już za nami. Teraz
pozostaje mieć nadzieję, że kiedyś Kubańczycy też doświadczą tego i zrozumieją
jak cudownie jest być wolnym. Więc CUBA
LIBRE!!
Wszystkie zdjęcie oraz teksty prezentowane na tym blogu są moją własnością i podlegają ochronie prawem autorskim.